![]() |
Źródło |
wszędzie, przy sklepach, stacjach benzynowych czy prywatnych domach. Po wyjściu z lotniska, zaczęłam się zastanawiać czy nie przyleciałam akurat w jakieś święto państwowe. Jak się okazało, nie. Po prostu flagi są tu wszędzie i zawsze. Chciałabym żeby taka ilość osób w Polsce, wystawiała polskie flagi, choćby przy okazji państwowych świąt.
2. Wielkie budynki, wielkie mieszkania, wielkie auta, wielkie porcje,
absolutnie wszystko wydawało mi się ogromne. Zastanawiałam się jak kobiety mogą jeździć tak wielkimi samochodami. Po co ludziom tak wielkie domy. Jak można zjeść, bądź wypić tak wielką porcję. Żeby było śmieszniej nawet mrówki są tutaj większe niż w Polsce. Co prawda teraz już przywykłam, już mnie nie dziwi że moje 85m2 wcale nie jest ogromne, a wręcz wydaje mi się małe. Resztę jedzenia z restauracji, po prostu zabieram do domu i później jem cały dzień.Sama dorobiłam się krowiastego samochodu i wcale nie dziwi mnie że mój kot waży 8 kg.
3. Zwróć do sklepu połowę szamponu...
i powiedz że źle działa na Twoje włosy. Tak, taki zwrot zostanie przyjęty. Do sklepu można zwrócić wszystko. W sklepach markowych, czasem nawet nie potrzeba paragonu. Zdarzyło mi się zwrócić stanik do Victoria Secret, bo z mojej winy rozleciał się w pralce, jedyną "niedogodnością" było to że musiałam wybrać sobie inny w tej cenie, nie mogłam dostać pieniędzy. Osobiście rzadko z tego przywileju korzystam, najczęściej zwracam rzeczy które, po prostu okazały się jednak złe rozmiarowo, ale niejednokrotnie widziałam zwroty napoczętych kremów czy odżywek do włosów.
4. Klimatyzacja jest...
w każdym miejscu. Nie potrafię sobie przypomnieć miejsca, gdzie nie byłoby klimatyzacji. Jest to absolutny standard wszędzie. Nawet w mieszkaniach, które nie mają jakiegoś wysokiego standardu, tak samo jak w starych samochodach. Najstarsze auto, jakie tutaj miałam, miało 16 lat, i tak, miało klimatyzację.
5. Drive Thru Banking, Wedding i nie wiadomo co jeszcze.
Z okna samochodu można załatwić praktycznie wszystko. W Polsce byłam przyzwyczajona do takiej obsługi, tylko w popularnej restauracji, serwującej fast food. Natomiast tutaj, w taki sposób można wpłacić pieniądze do banku, bądź je wybrać, kupić karton fajek, zrealizować receptę w aptece bądź pojechać do Las Vegas i wziąć ślub.
6. Wszędzie samochody,
wielkie krowy z wielkimi silnikami. Po pięć samochodów pod każdym domem, tysiące samochodów na parkingach sklepowych, miliony samochodów na drogach. Na początku nie mogłam zrozumieć, po co komu, tyle aut. Szybko jednak to zrozumiałam, to chyba była w ogóle pierwsza rzecz którą zrozumiałam, tu wszędzie jest daleko a komunikacja miejska kuleje. Samochód był pierwszą rzeczą jaką kupiliśmy po przylocie do Stanów. W dodatku z jednym samochodem wytrzymaliśmy zaledwie 8 miesięcy. Po tym czasie pojawił się drugi, ponieważ ta osoba która akurat nie miała samochodu, była uwięziona w domu. W chwili obecnej mamy już trzy samochody, na dwie głowy i...motor...
7. Obsługa w sklepach czyli...
Klient nasz Pan. Kasjerka w sklepie nie ma nigdy gorszego dnia. Nie, ona zawsze jest uśmiechnięta, zawsze Ty masz rację. Momentami mam wrażenie że te Panie są robotami a nie żywymi ludźmi. Potrafią Cię przeprosić za to że rozwaliłaś sok, bo to na pewno ich wina, pewnie był źle postawiony i nie absolutnie nie musisz za to płacić. Jeśli czegoś nie ma, przeproszą cię milion razy a nawet czasem dadzą jakiś rabat.
8. Uzależnieni od kawy
są wszyscy. Starbucks i Dunkin Donuts, występują tutaj co 500 metrów a i tak rano trzeba stać w kolejce kilka-kilkanaście minut żeby kupić kawę. I nie, nie są to maleńkie kubeczki są to wielkie wiadra, które pije się przez połowę dnia. Picie kawy, to rzecz której nauczyłam się właśnie w Stanach. Nigdy nie przepadałam za kawą, teraz nie wyobrażam sobie żeby nie wpaść rano do Starbucks po moje wiadro.
9. Kiedy poznałam ceny paliwa...
przestałam się dziwić temu, że wszystkie te samochody mają takie wielkie silniki. Ok, paliwo bywa tańsze i droższe. Dzisiaj było ok. 3,2$ za galon (!) ale pamiętam, kiedy kosztowało 1,99$ i cały bak paliwa kosztował mniej niż 20 dolarów. Teraz żeby zarobić na pełny bak paliwa do mojej krówki, muszę pracować ok. 1,5 godziny, więc uważam, że to bardzo w porządku cena, zwłaszcza że pamiętam tankowanie po 200-300 złotych w Polsce. Nic więc dziwnego, że ludzie zupełnie nie przejmują się ile palą samochody, mało tego, uważa się że jeśli samochód pali 12 litrów na 100 kilometrów, to jest MAŁO.
10. Czeków używa się...
wszędzie. Na wypłatę dostaje się czek, oddawanie i pożyczanie pieniędzy odbywa się przy ich pomocy a nawet, niektóre starsze panie nadal płacą nimi w sklepie (dostaję wtedy autentycznej kurwicy, bo za nim tego czeka wypiszą to ja już bym pięćset razy zapłaciła kartą). Co ciekawe, najwyraźniej amerykanie uwielbiają ten sposób, bo zamiast przechodzić na przelewy bankowe, oni usprawniają obrót czekami. Co to znaczy? A to, że wystarczy pobrać aplikację swojego banku na telefon, odpalić ją, zrobić zdjęcie czeku i gotowe. Pieniądze są na koncie, nie trzeba jechać do banku.
Co Was najbardziej zaskoczyło?
A czym wiedzieliście?
Czego chcielibyście się jeszcze dowiedzieć o życiu w Stanach?
Trochę wiedziałam, trochę nie, a w Chicago mieszka moja dawna przyjaciółka z czasów licealnych.
OdpowiedzUsuńO ja tutaj też mam całkiem sporo znajomych z czasów szkolnych jeszcze. Chicago przyciąga Polaków. W końcu jest to, największe polskie miasto poza granicami kraju ;)
UsuńO pewnych rzeczach wiedziałam, o paru nie miałam pojęcia. Mój połówek, który był przez jakiś czas w Chicago raczył mnie opowieściami stamtąd. Jeżeli ja pojadę kiedyś do Stanów to tylko turystycznie, jest tam parę rzeczy, które chcę zobaczyć☺
OdpowiedzUsuńNie pojmuję tych wielkich porcji i wiader z napojami! Przecież człowiek ma żołądek wielkości swojej pięści... To też Amerykanie wyglądają jak wyglądają...
Amerykanie nie wyglądają tak przez wielkość porcji w restauracji. Bo z restauracji praktycznie każdy, po prostu zabiera do domu, to czego nie zjadł. Ogromni Amerykanie, są ogromni, bo jedzą w fast foodach, typu McDonalds, a tam akurat porcję są takie jak w Polsce, choć pewnie jest taniej. Oni potrafią, każdy posiłek w ciągu dnia, zjeść w "restauracji" tego typu, nie wiem...No ja bym się porzygala...
UsuńBardzo ciekawy post, chciałabym kiedyś odwiedzić USA :) Najbardziej zdziwiły mnie te zwroty do sklepów i ceny paliwa. Ja na pełny bak w moim przerośniętym cinquecento muszę pracować prawie cały dzień :( :P
OdpowiedzUsuńŁącze się w bólu. Pamiętam, jak tankowalam moja hondę za 300 zlotych do pełna...I starczalo mi na max 2 tygodnie...
UsuńNiby o wszystkim wiedziałam, ale chętnie przeczytałam Twoje zestawienie. To, co nam wydaje się dziwne i nienormalne, w USA jest codziennością.
OdpowiedzUsuńMimo wszystko nie chciałabym tam mieszkać.
Pozdrawiam.
Ja bym wolała mieszkać w Kalifornii, że względu na klimat, ale poza pogodą, to wcale nie jest źle:) Ja już sobie nie wyobrażam mieszkania w jakimś Europejskim państwie...
UsuńNic nie było dla mnie zaskoczeniem, ale to prawda, świetnie się czytało Twoje zestawienie :)
OdpowiedzUsuńDzięki! ;)
UsuńNie sądziłam, że tak wyglądają zwroty - bardzo mnie to zaskoczyło. Również dobry humor obsługi w sklepach, zwłaszcza, że u nas zupełnie inaczej się do tego podchodzi i często szuka usprawiedliwienia zarówno dla niemiłej obsługi, jak i klienta :)
OdpowiedzUsuńJa na początku, wstydzilam się oddawac. nie wiem czemu, ale przez to spędzałam godziny w przymierzalniach, żeby być pewna że cos mi się podoba i nie musieć tego oddawać;) A teraz to często nawet nie mierze niczego w sklepie, tylko kupuje i dopiero w domu sprawdzam ;)
UsuńFakt Amerykanie piją duuużo kawy z tym, że to nie jest kawa. Raz jeden byłe w Starbucks i raczej nie wrócę po dolewkę:)) Kurczę, zazdroszczę Wam tych cen za paliwo, gdyż w Polsce cały bak, to już mały majątek. Nie zazdroszczę natomiast czeków i dziwię się, że nie dość, że są, to na dodatek, jak piszesz, będą jeszcze długo:)
OdpowiedzUsuńTak, to prawda. Ale ze mnie właśnie taki kawosz, ja w ogóle to pije mleko z kawą, więc dla mnie te sieciowkowe napitki są bardzo dobre. Jakbym się napiła prawdziwej, mocnej kawy, to bym się pewnie przewróciła. Jeśli chodzi o czeki, to idzie przywyknąć, po pewnym czasie po prostu przestaje się na to zwracać uwagę, no chyba ze jakąś baba zaczyna nimi płacić w sklepie (na szczęście bardzo rzadko).
UsuńgŁośka pije kawę z mlekiem i wiedz, że to nie jest kawa, tylko pyszny deserek, zwłaszcza gdy wystygnie:))
UsuńTanie paliwo by się przydało...wielkie auta w dużej ilości to już nie, bo i tak nie ma gdzie parkować :-(
OdpowiedzUsuńU nas ceny kawy w tych znanych sieciówkach są koszmarnie wysokie!
Wiem! Słyszałam! Tu na szczęście nie, zwykła kawa to jakies 2,5$, jakieś wymyślne frapuccino kosztuje ok. 5$, więc spokojnie można pić codziennie i nie zbankrutować.
UsuńMówisz duże samochody to mi się bardzo zawsze podobało w Ameryce ich wielkie auta:p Ale trzeba dodać ze maja lepsze drogi no i paliwo tanie . Zaskoczyło mnie tylko możliwość załatwiania wszystkiego z auta i te ciekawe zwroty.
OdpowiedzUsuńJa też już lubię te auta, na początku mnie trochę przerazaly:) Jeśli chodzi o drogi, to Chicago na pewno nie ma lepszych dróg niż Polska. Dziura na dziurze, są szersze, jasne że tak ale wcale nie mniej dziurawe.
UsuńŚwietnie się czytało ten post, niektóre rzeczy faktycznie zaskakujące :D
OdpowiedzUsuńCieszę się, że sie podobało;)
UsuńKochana!
OdpowiedzUsuńZa garść ciekawostek- dziękuję:)
Solidaryzuję się z tą kawą:)
Miło pozdrawiam:)
Dzięki!;)
UsuńMi się podoba to, że można coś oddać w skleppie bez problemu. U nas to graniczy z cudem często..
OdpowiedzUsuńNo tak, tutaj nie ma z tym najmniejszego problemu.
UsuńPowiem Ci, że wiedziałam tylko o flagach i braniu ślubu w samochodzie :D a właściwie przez okno samochodu, bo coś tam gdzieś wyczytałam. Co do paliwa, to zazdroszcze takich cen, mój mało pali, a robi mi dziurę w portfelu, że masakra. A co do zwrotów myślę, że u nas zrobiłby się zlot januszostwa gorszy niż w przypadku słodziaków z Biedronki :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ja w sumie myślę podobnie, już widzę, wszystkie te Karyny, matki Brajanków, które zwracają np. 3 pieluchy z paczki w której było 20, mówiąc że podrażnia skórę ich dziecka.
UsuńSłyszałam o większości tych ciekawostek, ale zapewne gdybym się z tym spotkała i tak bym się zdziwiła. :D
OdpowiedzUsuńZawsze bardzo podobała mi się w Stanach ta duma(?) z flagi, że ludzie wywieszają je nawet na swoich podwórkach. Nie wiedziałam jednak o ślubie w samochodzie i nie miałam pojęcia, że wszyscy są uzależnieni od kawy!
Tak, to prawda, Amerykanie są bardzo dumni ze swojego kraju, choć przyznam Ci się szczerze, że jestem ciekawa, ilu z nich, poszłoby walczyć za swój kraj, w przypadku wojny...
UsuńŚwietny post ^^ Nie wiedziałam, że tam czeków używa się wszędzie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ♥ wy-stardoll.blogspot.com
Pozdrawiam również!
UsuńWiększości nie wiedziałam. Fajnie, że można wszystko oddawać bez problemu.
OdpowiedzUsuńTak więc, cieszę się że post się przydał ;)
UsuńZawsze marzyłam o wyjeździe do Stanów, jestem strasznie zafascynowana tym krajem i tego,że w każdym stanie jest odmienna, wyróżniająca kultura. Co do nie których faktów to domyślałam się, bądź wiedziałam. Natomiast nie wpadłabym na to, że tyle rzeczy można zrobić za pomocą czeków i że jest to tak popularne.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam kochana i zapraszam do siebie KLIK
Inna kultura, inne podejście do życia, inne jedzenie a nawet inne przepisy prawne. Również mi się to podoba, choć czasem sprawia problemy, bo jedziesz do jakiegoś stanu samochodem i np. nie wiesz czy możesz skręcać przez podwójną ciągłą (w Illinois jak najbardziej możesz, jeśli nie ma zakazu skrętu) ;)
UsuńWiększość informacji była dla mnie zaskoczeniem. Być może uda mi się w podróż poślubną zaciągną moją Lepszą Połówkę na zwiedzanie Stanów to na własne oczy ujrzę to wszystko! :D
OdpowiedzUsuńChętnie poczytam więcej o życiu tam ;)
A więc zapraszam do czytania, mam pomysł na kilka serii o życiu w Stanach :) Może Ci się spodoba.
UsuńZauważyłam taki trend że firmy nie zwracają pieniędzy wolą oddać produkt usługę.
OdpowiedzUsuńZnaczy tutaj, jeśli masz paragon, jak najbardziej dostaniesz pieniądze. Od ręki, przy kasie, bez gadania. Inaczej sprawa się ma, jeśli paragonu nie masz.
Usuńaha, a u nas bez paragonu to niestety nie wiele sie zrobi zazwyczaj. Widać że tam bardziej chyba dbają o klienta
UsuńNie wiedziałam, że gdzieś się jeszcze używa czeków haha niby widziałam na filmach, ale np. u mnie w Anglii, już nikt tego nie praktykuje :) co do dużych samochodów, to chyba taki urok USA. Przynajmniej mi się tak kojarzy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie na post o nowościach serialowych. W tym Bojack Horseman i Atypical, W.
Tak, zdecydowanie na amerykańskich drogach rządzą SUV i pick-upy :P
UsuńJa się też dziwię;) Bo niby oglądam amerykańskie filmy i tam jest tak bardziej normalnie. A jak czytam o hektolitrach (byle jakiej) kawy, o czekach (które u nas zlikwidowano chyba ze 20 lat temu) , o załatwianiu ślubu z auta, to myślę sobie "co kraj, to obyczaj". A nasze panie sklepowe wcale nie są niemiłe. Z tym, że to jest moja perspektywa. Subiektywna. I ze zwrotami też nie narzekam, chociaż jednak paragon musi być (no i produkt ledwie napoczęty, a nie w 3/4 zużyty, to przegięcie). Nigdy mnie do Stanów nie ciągnęło, bo tam właśnie tak dziwnie. Ale najważniejsze, żeby każdy z nas znalazł swoje miejsce w świecie i był z tego zadowolony.
OdpowiedzUsuńMnie też się na początku wydawało dziwnie, jedna z perspektywy czasu, mam wrażenie że jest po prostu łatwiej. Ludzie nie utrudniają sobie życia dziwnymi pomysłami. Prosty przykład, kilka miesięcy temu kupowałam nowym samochód, w Polsce (przynajmniej kilka lat temu, może już nie?), po takim czymś, trzeba by było jeszcze odstać swoje, po to żeby samochód zarejestrować, wypełniać jakieś druki i inne cuda wianki. Tutaj, wyjeżdżasz z salonu samochodem zarejestrowanym i ubezpieczonym. Nic nie wypełniasz, bo w Twoim imieniu wszystko wypełnia diler, Ty tylko składasz podpis i nic więcej Cię nie interesuje, nawet przykręcenie tablic, bo to również robi salon. Takie przykłady można mnożyć, ale będę o tym na pewno jeszcze kiedyś pisać :)
UsuńSuper, też by mi sie podobało. U nas nadal kolejki w urzędzie.
Usuń